Lepsze zrozumienie pracy mózgu to lepsze wyniki w nauce

“Własna aktywność, zaangażowanie, współpraca, emocjonalność, ciekawość, możliwość popełniania błędów i wspólnego poszukiwania rozwiązań, to jest rzeczywistość na którą mózg dobrze reaguje.” – założenia neurodydaktyki, według Roberta Bieleckiego – twórcy Neurodydaktycznych Horyzontów – są szansą na wprowadzenie zmian w zakurzonym  tradycyjnym  modelu edukacji…

 

Czym jest neurodydaktyczna perspektywa rozumienia procesu nauczania i jak może pomóc rodzicom i nauczycielom lepiej zrozumieć ucznia?

 

Mówiąc najprościej i najkrócej: neurodydaktyka to próba zrozumienia procesów uczenia się i nauczania, przyglądając się im z perspektywy mechanizmów działania mózgu.  Jest połączeniem wiedzy z obszaru badań nad mózgiem (czyli to neuro) i dydaktyki, zajmującej się procesami kształcenia. Dydaktyka od zawsze poszukuje i próbuje zrozumieć prawidłowości i zasady, rządzące uczeniem się oraz nauczaniem.

Obecnie szuka wsparcia i inspiracji w obszarze badań nad mózgiem. Bo to przecież mózg jest narządem umożliwiającym nam uczenie się. Rozwój neurodydaktyki umożliwiły nowoczesne badania nad mózgiem i neuronalnymi uwarunkowaniami uczenia się. Założenie jest następujące, poznając coraz lepiej mechanizmy działania mózgu, sposoby jego reagowania na różnorodne sytuacje i czynniki podczas uczenia się, będziemy w stanie lepiej aranżować warunki odpowiadające jego specyfice. To znaczy, stosować takie formy i strategie nauczania, które będą bardziej kompatybilne z naturalnymi możliwościami uczącego się mózgu.

Chodzi o to, aby „wsłuchać” się w mózg, odszyfrować to, co jeszcze jest dla nas tajemnicą a dzięki temu poznać to, czego potrzebuje uczeń, aby nie marnować jego potencjału, tworzyć właściwe środowisko do uczenia się.  Dzięki neurodydaktyce zaczęło do nas mocniej docierać, że wiedza na temat mechanizmów pracy mózgu, może dać dydaktyce świeży oddech, bo ten obecny od dekad, jest już mocno zatęchły. 

 

Jakie są różnice między neurodydaktyczną perspektywą rozumienia procesu uczenia się, a tradycyjną nauką w szkole?

 

Manfred Spitzer sformułował kiedyś ciekawą myśl:  “Miejscem pracy nauczyciela jest mózg ucznia”. 

Oczywiście jest to wielki skrót myślowy, jednak dobrze oddaje współczesną sytuację dydaktyki, która stoi przed koniecznością zrozumienia tego, że lepsze poznanie mózgu staje się dla niej nową szansą. Jeśli dydaktyka chce zrobić krok do przodu, musi transponować na swój grunt wiedzę wyjaśniającą mózgowe mechanizmy uczenia się. Szkoła w wydaniu tradycyjnym za mocno okopała się w jednostronnym rozumieniu procesu nauczania-uczenia się.

Zredukowała bardzo perspektywę myślenia o sposobach oddziaływania na ucznia, zapomniała, że dydaktyka jest wieloparadygmatyczna, i że właśnie w tym zróżnicowaniu tkwi jej największa siła. Neurodydaktyka zwraca uwagę na to, że każde uczenie się jest związane z mózgiem. Warto brać pod uwagę to, w jaki sposób jest ono organizowane w szkole. Czy w sposób dobrze odpowiadający temu jak mózg funkcjonuje? Neurodydaktycznie świadomy nauczyciel wie, że może planować, projektować i realizować treści, ale nie może rządzić uczeniem się. 

W tradycyjnym wydaniu szkoły nauczyciel jest przekonany, że to on zarządza tym, co się dzieje w głowie ucznia. Neurodydaktycznie świadomy nauczyciel wie, że jego działania mogą zwiększyć szansę wystąpienia uczenia się, ale to system nerwowy konkretnego ucznia indywidualnie przetworzy treści i uzyska efekt końcowy. W tradycyjnym wydaniu szkoły nauczyciel jest przekonany, że jego nauczanie zawsze prowadzi do skutecznego uczenia się.

 

https://www.youtube.com/watch?v=2wuWxRXCB2E  

 

Jakie są podstawowe błędy w przekazywaniu wiedzy uczniom w obecnym, tradycyjnym systemie edukacyjnym?

 

 

 

No właśnie pierwszym i podstawowym błędem jest przekonanie, że uczniom można przekazać wiedzę. Nauczyciel może podzielić się z uczniami informacjami, ale wiedza musi być przez uczniów skonstruowana. Jeżeli nauczyciel będzie dobrze wypełniał swoją rolę, to swoimi czynnościami przyczyni się do sprawnego konstruowania wiedzy przez uczniów.

Trzeba sobie uświadomić, że mózg jakim posługujemy się współcześnie, z jego określonym potencjałem, cechami, możliwościami, wadami i zaletami, nie wziął się przecież znikąd i nie stał się natychmiast takim jakim jest. 

Przez bardzo długi czas, stając się coraz bardziej złożony, a przy tym w znacznym stopniu efektywniejszy, zmieniał swoją topografię w ścisłej zależności z ewolucją. Oznacza to, że zasady według których pracują i uczą się nasze mózgi są inne od wyobrażeń, na których została zbudowana szkoła i dydaktyka, w którą do dzisiaj jesteśmy w dużej części zanurzeni.

Musimy odsunąć na bok edukacyjnie uproszczone rozumienie mózgu, a wtedy dotrze do nas, że mózg przez miliony lat nie ewoluował z jakimś ukrytym planem na działanie szkoły w znanym nam tradycyjnym ujęciu, z bierno-transmisyjnym przekazem informacji, w wielogodzinnych sesjach z przykutym do krzesła i ławki ciałem. Z neurobiologicznego punktu widzenia, takie rozumienie edukacji jest nieporozumieniem.

 

Jak możemy więc tego uniknąć? 

 

Aby uniknąć tego podstawowego błędu z którego rodzą się kolejne, czyli przekonania, że możemy i powinniśmy w szkole robić bierny transfer pakietów informacji do głów uczniów, nauczyciele powinni m.in. zrozumieć w jaki sposób człowiek odbiera, reaguje i przetwarza informacje sensoryczne podczas swojej aktywności. Z perspektywy pracy mózgu błędem jest sprowadzać informację wyłącznie do zapisanego lub wypowiedzianego słowa, i z tego typu rozumienia robić fundament edukacyjnych oddziaływań. Ewolucyjnie ukształtowane mechanizmy działania mózgu warunkują to jak funkcjonujemy na co dzień, jak odbieramy rzeczywistość i w jaki sposób uczymy się. 

Rzeczywistość jest taka, że percepcja jedynie w części wynika z pobudzenia układów sensorycznych. Jest ona natomiast procesem odbioru i analizy informacji zmysłowej oraz jej interpretacji w świetle posiadanej już wiedzy. Czyli percepcja jest procesem, który wybiega daleko poza dostarczane informacje – szczególnie w wersji szkolnej – ponieważ postrzegana przez nas rzeczywistość nie jest jej prostym odzwierciedleniem, raczej jej interpretacją. Fałszywe jest zatem założenie edukacyjne, sprowadzające nauczanie do zautomatyzowanego transferowania gotowych informacji z głowy nauczyciela do głowy ucznia.

 

Co zyskujemy, jeśli lepiej zrozumiemy proces uczenia się?

 

Zyskujemy lepszą edukację. Proces uczenia się to chyba najważniejsze dla nauczyciela zagadnienie. Świadomy swej roli nauczyciel musi nieustannie zadawać sobie fundamentalne pytanie: czym jest i jak przebiega proces uczenia się? Neuronauka jest tutaj wielkim wsparciem. Wiedza o neuronalnym podłożu uczenia się pozwala nam pełniej spojrzeć na tę problematykę.

Dzięki nowoczesnym narzędziom poznawania mózgowych mechanizmów regulujących uczenie się, możemy pogłębić naszą wiedzę na ten temat i przeprowadzić skuteczniej integrowanie tejże wiedzy z wiedzą edukacyjną. To pomoże nam m.in. odmitologizować nasze rozumienie uczenia się. Skuteczne uczenie się następuje poprzez trwałą modyfikację organizacji połączeń neuronalnych, a do tego potrzebne jest właściwe środowisko uczenia się. Takie środowisko, które będzie wyzwalać uczniowską aktywność. 

Własna aktywność, zaangażowanie, współpraca, emocjonalność, ciekawość, możliwość popełniania błędów i wspólnego poszukiwania rozwiązań, to jest rzeczywistość na którą mózg dobrze reaguje. Ma wtedy możliwość wykonywania tysięcy operacji, m.in. w formie percepcji, myślenia i swobodnego uczenia się. Następuje nieustanna konfiguracja pod wpływem sytuacji i bodźców wynikających z tak zaaranżowanego procesu uczenia się.

Procesy poznawcze mają zawsze charakter aktywny. Niestety tradycyjny system edukacji pomylił strony tej aktywności. Przez dziesięciolecia to nauczyciel był aktywny, a uczniowie nie mając innej możliwości pasywnie uczestniczyli w edukacji.  Szkoła działała w odwróconym porządku. Aktywny był ten, który już miał wiedzę, a ten, który miał wiedzę zdobywać był pasywny. 

 

Dlaczego nie ma jednej, dobrej dla każdego, uniwersalnej metody nauczania?

 

A dlaczego nie ma jednego, dobrego dla każdego, uniwersalnego leku? Na pewne rzeczy nie pozwala nam różnorodność i złożoność naszej natury oraz rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Edukowanie nie jest wcale tak oczywistą czynnością, na jaką być może wygląda z zewnątrz, a o efekcie końcowym zawsze decyduje szereg czynników i zmiennych. Trudno tu o uniwersalne rozstrzygnięcia. Przyjęcie tych samych założeń i wdrażanie tych samych działań wobec wszystkich odbiorców, nie daje gwarancji równego sukcesu. 

Szkoda czasu na poszukiwanie jednej, cudownej i uniwersalnej metody nauczania. Zgromadzona dotychczas wiedza na temat mózgu, zdaje się nam raczej mówić, że stanowi on skupisko rozmaitych odruchów, cech, procesów i systemów. Konstruowana przez nas wiedza jest natomiast ludzką interpretacją, dokonywaną w procesie intersubiektywnego komunikowania się. 

 

Jakie 3 najważniejsze rady dałby Pan rodzicom w edukacji domowej- jak podtrzymać motywację i zaangażowanie dziecka w takim systemie nauki? 

 

Po pierwsze, mózg jest bardzo zainteresowany sytuacjami dla niego nowymi.  Warto o tym pamiętać projektując proces dydaktyczny. Aktywność mózgu spada w znanych mu już sytuacjach. Czynności i zadania, do których zaczyna się przyzwyczajać, będą niekorzystnie wpływać na jego edukacyjne funkcjonowanie. Przesadny formalizm sytuacji edukacyjnych, monotonny przebieg zajęć, powtarzające się okoliczności uczenia się- będą utrudniać proces kształcenia.

Po drugie, w procesach uczenia się niezwykle ważną rolę odgrywają emocje. Należy zadbać o dobre emocje podczas uczenia się. Proces kształcenia musi mieć znaczenie emocjonalne dla podmiotu. Tylko takie treści mają szansę być objęte aktywnym uczeniem się. Pamiętajmy równocześnie, że negatywne emocje będą usztywniały procesy poznawcze. Silny i długotrwały stres hamuje struktury odpowiedzialne za uczenie się. Wystrzegajmy się zatem nudy i “nerwówki” podczas procesu uczenia się.

Po trzecie, pamiętajmy o społecznym kontekście działania mózgu. Na jego poprawne funkcjonowanie duży wpływ mają interakcje w środowisku ludzkim. Mózg jest narządem społecznym. Mózg uwielbia inne mózgi, bo bogactwo interakcji uruchamia w nim potencjał i stymuluje do aktywności. Dobry klimat interakcji społecznych ma pozytywny wpływ na uczenie się.

Dziękuję za rozmowę.

Iga Serwińska