Uśmiechnięta dziewczynka z plecakiem

Szkoła przyjazna, czyli właściwie jaka?

O “szkole przyjaznej” edukacji domowej, o tym, czym ta “przyjazność jest, jakie warunki musi spełnić placówka, by móc nosić miano “szkoły przyjaznej” i dlaczego, to takie ważne, by rodzic przed wyborem szkoły zrobił porządny research – rozmawiamy z Radosławem Miturą dyrektorem Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Garwolinie oraz Kingą Raj z Centrum Nauczania Domowego. 

Radosław Mitura jest dyrektorem Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Garwolinie oraz Zespołu Szkół Artystycznych, animatorem kultury, nauczycielem muzyk  a prywatnie ojcem piątki cudownych dzieciaków, rodzicem, który edukację domową zna także z doświadczenia. 

Kinga Raj na co dzień opiekuje się działem Rekrutacji w Centrum Nauczania Domowego. Wspiera rodziców w procesie zapisów i odpowiada za sprawne przejście uczniów ze szkoły systemowej na edukację domową.




Choć w edukacji domowej dziecko nie chodzi do szkoły, nie funkcjonuje jednak poza systemem. Formalnie musi być  zapisane do szkoły. Jakie rodzic ma możliwości?

K.R: Decyzja o rozpoczęciu edukacji domowej pociąga za sobą szereg kolejnych, czyli np. wybór szkoły, z którą rodzic będzie współpracował. Rodzic ma tutaj pełną dowolność. Może wybrać szkołę, do której dziecko było już zapisane lub wybrać placówkę, która jest “szkołą przyjazną” edukacji domowej.




Jakie szkoła powinna spełnić warunki, by móc być uznaną za “szkołę przyjazną”. Czy są konkretne wytyczne?

K.R: Niewątpliwie jedną z podstawowych rzeczy, jest znajomość przepisów dotyczących edukacji domowej. To bardzo ważny element, choć wydaje się oczywisty. Wiele szkół niestety nie wie, czym edukacja domowa w ogóle jest. Tzw. “szkoły przyjazne” znają przepisy prawa oświatowego dotyczące tej formy nauczania, znają zasady i mają doświadczenie w prowadzeniu dzieci w edukacji domowej. Wiedzą, jakie dokumenty rodzic powinien złożyć i w jakim terminie. Taka placówka umożliwia dziecku także dostęp do pomocy naukowych, od podręczników po platformy edukacyjne.




Czy ta przyjazność dotyczy także egzaminów?

K.R: Dokładnie tak. Kolejny ważny punkt, to egzaminy końcoworoczne, które powinny być przeprowadzane w atmosferze właśnie “przyjaznej”, pełnej ciepła, gdzie uczeń czuje się naprawdę dobrze. 

Szkoła przyjazna zna specyfikę trybu nauczania, jakim jest edukacja domowa, umożliwia uczniom zdawanie egzaminów “blokowo” – czyli pozwala uczniowi rozłożyć egzaminy w trakcie roku szkolnego, by nie musiał zdawać wszystkich przedmiotów w czerwcu, ale już w styczniu mógł zacząć podchodzić do pierwszych egzaminów. Szkoła przyjazna pozwala także na indywidualne wybranie terminów egzaminów. Nie narzuca, a wspólnie z rodzicem takie terminy ustala. 

I na koniec szkoła przyjazna stwarza taką atmosferę, gdzie uczniowie, rodzice całej społeczności mają możliwość integrowania się, tworzenia więzi i budowania relacji.


Co to właściwie oznacza, że szkoła jest przyjazna?

Radosław Mitura: Przyjazność szkoły – to trochę taki paradoks słowny, z założenia przecież każda szkoła powinna być przyjazna edukacji w ogóle. Przyjazność szkoły powinna być pewnym atrybutem edukacji. Czy mówimy tutaj o edukacji domowej czy szkole systemowej.

U dziecka, które decyduje się na edukację domową ten atrybut “przyjazności” wyłania nam się na pierwszy plan. Ta przyjazność szkoły z uczniem musi być nacechowana podążaniem szkoły za uczniem, co w szkole systemowej jest może trudniejsze do zrealizowania, tam mamy duże klasy, gdzie ta indywidualność ucznia się zaciera. Szkoła, która prowadzi ucznia w edukacji domowej, na tą indywidualność musi i powinna zwrócić uwagę. 

Indywidualne podejście do dziecka, także w dostosowaniu egzaminów, czasu czy formy egzaminów musi być jednym z głównych priorytetów.

 

Jak szkoły realizują tę “przyjazność”?

R.M: Każda szkoła ma swoją wizję. Wiemy, że edukacja domowa jest prawnie zagwarantowana, rodzice w Polsce mają taką możliwość, by edukować swoje dziecko w domu, ale konkretne rozwiązania poszczególnych placówek są autorskie dla każdej szkoły. My rozumiemy tę indywidualizację przede wszystkim poprzez kontakt z uczniem. Staramy się, aby nasza szkoła nie była szkołą masową. 

Mamy możliwość porozmawiania z każdym rodzicem, z każdym uczniem, pamiętamy tych uczniów. Nasi uczniowie mają też różne potrzeby. Niektórzy trenują zawodowo, potrzebują godzin bardziej popołudniowych na zdawanie egzaminów, są z kolei uczniowie, którzy potrzebują tego czasu porannego lub w weekendy. 

Przyjazność to też forma dostosowania wymagań edukacyjnych i danie uczniowi możliwości zaprezentowania umiejętności z danego przedmiotu w różnoraki sposób. Np. nie uważam, żeby odpytywanie ucznia ze szczegółów treści materiału z całego roku, tak jak się sprawdza wiedzę w szkołach systemowych, było dobre dla każdego.

Często rodzice, decydując się na zapisanie dziecka do szkoły, która prowadzi edukację domową, mają swoje powody. Czasami są to stany lękowe bądź obawy przed odpowiedziami ustnymi dziecka. Tak naprawdę każda rodzina, to inne przyczyny i inne problemy. Ta otwartość szkoły powinna być ukierunkowana na  indywidualne potrzeby ucznia.