Warto podjąć odpowiedzialność za wykształcenie swojego dziecka!

Warto podjąć odpowiedzialność za wykształcenie swojego dziecka!




W edukacji domowej uczy się już ponad 20 000 dzieci. Za każdym z nich stoi osobna historia. Każda z rodzin podejmując decyzję o wyjściu ze szkoły systemowej miała własny powód i własną wizję na ścieżkę edukacyjną swojego dziecka. W każdym domu edukacja domowa wygląda trochę inaczej. To taka „mikro szkoła” oddająca potrzeby, upodobania, charakter i pasje danej rodziny. Dziś przedstawiamy Wam Panią Monikę Sobkowicz – mamę Kuby i Mai, która wraz z mężem podjęła się edukacji domowej swoich dzieci. Na pytanie czy warto skorzystać z takiej formy nauki – bez wahania odpowiada, że warto podjąć odpowiedzialności za wykształcenie swojego dziecka!







Każdy rodzic ma inny powód przejścia na edukację domową, swoją własną drogę. Co Państwa jako rodzinę skłoniło do takiej decyzji? Dlaczego edukacja domowa?



Monika Sobkowicz: Do przejścia, a właściwie do rozpoczęcia nauki na ED skłoniło nas to, że syn ma afazję oraz kilka innych problemów rozwojowych. Przedszkole integracyjne słabo radziło sobie z jego problemami, synek był wycofany i nierozumiany przez rówieśników. Pomoc pedagogów była naszym zdaniem bardzo powierzchowna. Podobne problemy ma moja starsza już 16 letnia córka i widziałam, jak męczyła się w systemowej szkole. To był główny powód. Drugi to obostrzenia Covidowe, na które się nie zgadzałam.





Jak organizują Państwo czas zajęć, jak wygląda taki przykładowy dzień dziecka w ED?


Syn wstaje w sumie, kiedy chce z reguły około 8.00, je śniadanie. Jeśli jest ładna pogoda to idzie najpierw pobawić się z siostrą w ogrodzie. Około 11 siadamy do zajęć. Ja uczę go wszystkich przedmiotów oprócz angielskiego (tym zajmuje się mąż). Zajmuje nam to około 30-40 minut. Z angielskim około 1,5 godziny. Potem czas wolny. Gdy mamy w danym dniu terapie logopedy i terapię integracji sensorycznej to jedziemy na nią. Dużo też zwiedzamy w okolicy, chodzimy na plac zabaw.





Kto uczy, pomaga w nauce? Z jakich korzystacie pomocy, narzędzi?



Uczę ja i mąż. Korzystamy tylko z platformy. Na razie nie potrzebujemy innych pomocy.




Wspominała Pani, że Waszym przypadku prowadzenie ed jest dwutorowe. Uczą Państwo dziecko z orzeczeniem w tym trybie nauki. Dla wielu rodziców to bardzo ważny temat. Czy mogłaby Pani podzielić się z nami swoim doświadczeniem?



Przyznam, że to była trudna decyzja. Prowadzenie ED dziecka z orzeczeniem. Bałam się, że to musi być specjalista by uczyć. Jednak po doświadczeniu ze starszą córką wiem, że dla szkoły (córka uczyła się w dwóch podstawowych oraz teraz branżowej) często papier o nauczaniu specjalnym nic nie znaczy, wymagają tego samego co od zdrowych dzieci. Syn uczy się w swoim tempie, nikt na siłę nic mu nie narzuca. Czytać uczył się sam, w swoim tempie i będąc w drugiej klasie, gdzieś w styczniu czytał już dobrze. Mając afazję ma problemy z motoryką małą i pisze jak chce. Ma tu duże znaczenie podejście dyrektora szkoły.  Nam dyrektor szkoły – Pan Lambor powiedział, że Kuba ma 3 lata na opanowanie podstawy programowej klas 1-3. Trzeba mieć świadomość, że dziecko z orzeczeniem nie opanuje materiału w tempie dziecka zdrowego oraz że mogą być dni, gdy nie będzie chciało się uczyć. Trzeba podążać za dzieckiem i nie zmuszać ciągle do nauki. Nie mówię o odpuszczaniu tygodni, ale dzień czy dwa.







Jak sobie radzicie, co jest największym wyzwaniem?



Radzimy sobie dobrze, choć pierwsza klasa to było wyzwanie. Nie wiedzieliśmy, jak uczyć, jak organizować zajęcia. Czy robić takie ramy czasowe jak w szkle czy podejść raczej luźno. Ramy nie zdały egzaminu, więc jesteśmy bardziej elastyczni. Podążamy za dzieckiem oraz za tym, co w danym dniu robimy jako rodzina. Wyzwaniem jest cierpliwość 🙂








Na temat edukacji domowej krąży wiele mitów, jednym z nich jest opinia, że dzieci w ed są aspołeczne, że są odludkami zamkniętymi w domu. Jak jest naprawdę?



Moim zdaniem to bzdura. Jeśli dziecko jest nieśmiałe, wycofane lub po prostu nie lubi kontaktów z dziećmi, to w szkole ich nie nawiąże. Zresztą, kiedy na to jest tam czas? Lekcje, krótkie przerwy i do domu. W domu zadania, potem grają lub korzystają z laptopa. Nie widuje się teraz prawie dzieci na placu zabaw. Kuba przez 3 lata w przedszkolu nie nawiązał kontaktów, bo rodzice nie mieli czasu wyjść z dzieckiem lub przyjść do nas lub my do nich. Cały wolny czas dziecko grało na konsoli. My wychodzimy na plac zabaw, chodzimy do parku –  tam moje dzieci bawią się z innymi. Mamy zajęcia w gminie z innymi dziećmi. Syn gra w piłkę z chłopakami z lokalnej szkoły.  Nie trzeba dziecka zapisywać na zajęcia by miało kontakt z dziećmi, ale trzeba szukać miejsc, gdzie te dzieci w ogóle wychodzą:)




Jak wyglądają egzaminy u Was, czy macie jakieś sprawdzone sposoby ja się do nich przygotowywać?


To jest dopiero druga klasa, więc egzaminy nie są trudne. Język polski Kuba zdawał online, co mocno go stresowało, więc na egzamin z angielskiego jedziemy do szkoły. Mamy do niej 70 km, ale dla dobra synka jedziemy. On z racji swoich zaburzeń, mówi niewyraźnie, trzeba go ośmielić a spotkania online go stresują. Do angielskiego powtarzał cały miesiąc materiał z zagadnień podanych przez szkołę. W tym czasie prawie nie robił materiału z platformy. Pisemne mamy też online więc nie ma stresu. wydrukujemy, syn napisze i odeślemy. Egzaminy ma dostosowane do swoich zaburzeń. 



Na koniec co by Pani powiedziała osobie, która się waha przejść na ed. Czy według Pani warto?




Warto. Ale zawsze powtarzam rodzicom, to jest dziecko w domu. Nie robimy szkoły w domu.  Trzeba mieć świadomość, że porażki i sukcesy w nauce zależą od nas –  rodziców i dziecka. Nie zgonimy tego na nauczycieli. Rodzice boją się podjąć tej odpowiedzialności za wykształcenie swego dziecka. A szkoda. Nauczono nas od pokoleń, że nasze dzieci „wychowuje i uczy” szkoła. 

Dziękuję za rozmowę!




Zobaczcie jak fantastyczną przygodą jest edukacja domowa. Rekrutacja na rok 2022/2023 trwa!